Facebook

Znajdź nas na Facebook

 
 

Wyszukaj

Translate

Kalendarz

Kalendarz Google

Kursy szkolenia

Kursy i szkolenia

Zawody TREC

Listy kontrolne
Organizatorów, Sędziów, Delegatów

FITE

Fédération Internationale de Tourisme Equestre

Reklama

W dniach 29-30 sierpnia 2015 w Gospodarstwie Agroturystycznym i Stajni Koni „Paryja” w Ołpinach (Pogórze Ciężkowickie) odbyły się zawody TREC PTTK. Tradycyjnie już, w ostatni weekend sierpniowy, możemy uczestniczyć i podziwiać zmagania trec-owe w najbliższej okolicy Parku Krajobrazowego Pasma Brzanki. Paryja- położona w głębokiej dolince- stwarza idealne warunki do projektowania ciekawego toru dla fazy PTV- a okoliczne lasy i wioski nie są wcale łatwą sceną dla POR. Zapraszamy do zapoznania się z relacją z zawodów.

W zasadzie zmagania w Paryji rozpoczęły się jeszcze przed zawodami. Mieciu Solarz co roku organizuje obóz jeździecki, na który przyjeżdża zgrana ekipa młodzieży. Wszyscy spotkali się w Paryji jakiś czas temu jako dzieciaki, ale przecież dorastają i na tegoroczym obozie do Paryji zameldowała się grupa nastolatków- przyznam szczerze, że znakomita młodzież. W piątek trzeba było przygotować Paryję na zawody- za co młodzież- z moją ordynującą lekko pomocą - zabrała się sprawnie i szybko. Chłopcy wysprzątali górę chaty, w której mieli spać przybyli zawodnicy, Zuzia wyglancowała łazienkę z połyskiem, a część dziewczynek wraz z kolegą zabrali się do cięcia białych i czerwonych denek od wiaderek- formując trójkąciki, które przewiercone i przytwierdzone do tyczek, miały stworzyć potrzebny sprzęt TREC-owy.

Ktokolwiek wolny od prac porządkowych i konstruktorskich zabrał się za mycie PTTK-owskich nr-ków startowych- które po każdych zawodach wymagają odświeżenia, a w tym roku sporo już przeżyły imprez TREC-owych. Wszystko suszono opierając o drewniany wiatrak i ogrodzenia- co razem stworzyło niepowtarzalną scenerię. Dopiero późnym wieczorem można było odetchnąć- a młodzież poleciała jeszcze na ujeżdżalnię- na ostatnią obozową jazdę. Wszystko gotowe na przyjęcie zawodników z zewnątrz. Oczekiwaliśmy ekipy z Rancho Hucułek z Dębicy, niezrzeszonej Pani Moniki z Wadowic wraz z rodziną i dzielnym konikiem Tornadem i dwóch zawodniczek z Ryglic.

W sobotę, z samego rana, zaczęliśmy się wszyscy krzątać- dosłownie- każdy coś robił. Młodzież poleciała po konie, które w tym roku miały rozstawione pastwisko dość daleko, Marysia- instruktorka z obozu- zabrała się za gotowanie żuru, a Robert pojechał po Kamilkę i ostatnie zakupy. Przyjechały dziewczyny z Ryglic- Karolinka i Natalia, które konie w Paryji zostawiły w piątek wieczór i Pani Monika z Wadowic. Przyszedł też do nas organizator- Mietek Solarz- z przykrą wiadomością, że z Dębicy nie dojadą z powodu wypadku Krzysia (stratowanie przez konia).

Według programu zorganizowaliśmy odprawę zawodników. Zostali podzieleni na trzy grupy- tak żeby w każdej był jeden senior. Grupy rozlosowały kolejność startów, po czym wszyscy otrzymali numery startowe. Pozostało się tylko zapisać, pokazać na przeglądzie weterynaryjnym i czekać na swoją godzinę w pokoju czytania map.

 

 

Mapy  zostały przygotowane zgodnie z regulaminem. Kolorowe i w skali 1:25 000 z wyznaczoną trasą, sprawdzoną dokładnie i przejechaną próbnie przez organizatora. Trasa, choć w trudnym terenie Pasma Brzanki, w większości przebiegała śladem szlaków, konnych lub pieszych, więc teoretycznie nie powinna była powodować większych trudności orientacyjnych. Poszczególne ekipy przerysowały trasę na swoje mapy- Marysia,  będąca sędzią w pokoju czytania map, zaplombowała zawodnikom telefony komórkowe i przekazała karty przejazdu- jeszcze tylko kilka słów Mietka na temat trasy  i w drogę. Ekipy startowały w interwale co 15 minut a wraz z pierwszą z Paryji wyjechał samochód trenowy z ekipą sędziów na punkty kontrolne. Pierwsze dwie ekipy zawodnicze przejechały trasę trafiając do wszystkich punktów kontroli- a ostatnia- trzecia ekipa zaginęła. Martwiliśmy się już bardzo o Panią Monikę i juniorki- Zuzię i Natalię, kiedy zadzwonili sędziowie z pierwszego punktu kontrolnego na etapie, że dziewczyny pojawiły się u nich i szczęśliwie wyruszyły na drugi etap. Chochlik, który zmylił na pierwszym etapie, widocznie nie zmęczył się jeszcze- bo na drugim też pogmatwał ścieżki- i trzecia ekipa znowu zaginęła. Często się to zresztą w TREC-u zdarza, nawet ekipom gospodarzy, dlatego zawsze uczulam zawodników na zabranie przynajmniej kanapki i butelki z wodą w trasę, bo może się okazać, że wyjazd w teren planowany na 3 godziny przedłuży się do sześciu. I rzeczywiście- w szóstej godzinie dziewczyny zadzwoniły do bazy, że Pani Monika została kopnięta przez konia w kolano i potrzebna jest pomoc. Zawodniczki dojechały jeszcze do drugiego punktu kontrolnego, gdzie przybyła odsiecz samochodowa ze stajni i Pani Monika została odwieziona, a konie odprowadzone do bazy. Na szczęście po badaniu w szpitalu w Tarnowie okazało się, że kolano całe. Reszta ekip dojechała do stajni bez przygód, a zawodniczki z pierwszej grupy w znakomitym czasie.

Drugi dzień zawodów zapowiadał się niezwykle upalnie. Ostatni weekend sierpnia zaskoczył wszystkich temperaturą 36 stopni C w cieniu- i jak tu rozgrywać zawody. Po przygodzie sobotniej zostało nam niewielu zawodników TREC-owych i dopisało się też kilku zawodników na zawody z elementami TREC- rozgrywane w tym dniu równolegle do zawodów TREC-owych. Żar z nieba lał się coraz większy- więc po przygotowaniu i otwarciu trasy z przeszkodami dla zawodników, uzgodniliśmy ze startującymi zasady postępowania- konie króciutko rozgrzewane i wszyscy do cienia, którego na szczęście można było jeszcze znaleźć wystarczająco. Pierwszą w tym dniu rozegrano fazę MA- tor ułożono lekko pod górę, bo w okolicy Paryji nie ma prostych nawet 100 metrów i faza MA- ściśle z regulaminem, nie jest możliwa do przeprowadzenia. Takie ułożenie toru sprawia kłopot w sędziowaniu- konie spieszą się stępem w dół i ciężko czasem określić, czy podkłusowały. Na szczęście w Paryji nie było wątpliwości. Fazę sędziowało trzech doświadczonych sędziów- min. Maurycy Drobny, który specjalnie przyjechał ze Śląska pomóc w sędziowaniu przed funkcją sędziego głównego w Mistrzostwach Śląska we wrześniu.

Zaraz po MA- startowaliśmy z fazą PTV. Konie i zawodnicy w cieniu oczekiwali na hasło sędziego na starcie PTV. Wszyscy pokonali tor PTV bez błędu trasy- a ekipa startująca jako druga w dniu poprzednim, Karolina Duda i Natalia Jamróz z Ryglic- pokonały 16 przeszkód w dobrym stylu, czasie i pokazując ujeżdżenie wierzchowców na dobrym poziomie. Zawodnicy elementów TREC wykazywali się doskonałą współpracą i duchem sportowym- można było pomóc koleżance czy koledze dosiąść konie, czy w razie kłopotów doprowadzić do przeszkody. Atmosfera była nie tylko gorąca z racji temperatury, ale też sympatyczna.

Po przejazdach konkursowych- wszyscy bardzo zmęczeni oczekiwali na obliczenia komisji sędziowskiej i uroczystą dekorację. Można było poczęstować się strogonowem lub żurem- pysznym zresztą. Przed stylową drewnianą wiatą ustawiono stolik z floo a na ławach z tyłu wyłożono nagrody. Najbardziej okazale prezentował się czaprak sponsorowany przez firmę Amigo, ale były też kupony, plecaczki, książki o małopolsce i jeździectwie. W końcu sędziowie z zadowolonymi minami  i wynikami w ręku podeszli do organizatora. Wszyscy zebrali się na trawiastym dziedzińcu w Paryji- odczytano wyniki i udekorowano zawodników. Nie zabrakło braw a i podziękowań Mietka dla osób i firm sponsorujących zawody, pomagających w ustawieniu torów, sędziujących.

 

Szczególne podziękowania dla firm i osób sponsorujących zawody:

- Sklep jeździecki Amigo www.amigo-konie.pl

- Gospodarstwo Agroturystyczne i Stajnia Koni Paryja

- Anna Korfel

 

tekst: Anna Korfel

zdjęcia Kamila Stój, Anna Korfel

Wyniki z zawodów na naszej stronie w zakładce ZAWODY

zapraszamy do oglądania zdjęć z wydarzenia autorstwa Kamili Stój, Robert Stój i Anny Korfel na naszej GALERII