Relacja z Finału Pucharu TREC PTTK Rancho Rossa Montana w Chwalisławiu !
Zaczęło się jak zwykle w dużym ogniu pracy. Stawianie namiotów, sceny, dopieszczanie przeszkód itp., a cały czas w sporym lęku i obawie, spoglądając błagalnym wzrokiem w stronę nieba o dobrą pogodę. Każdy wie, jak wygląda wrzesień w Polsce. I co! dla Beci zrobiła się pogoda i to fenomenalna. Mimo, że wieczory były zimne, to przy tak dużym stosie drzewa, ( które ufundowali nam Kasia z Tonym z Chwalisławia i Zwierzątko poszukujący suchych gałęzi w gąszczach pobliskich ) nie dało się tego chłodu odczuć. Ognisko paliło się nieustannie od piątku wieczór do niedzieli wieczór niczym znicz olimpijski. Zawodników zgłosiło się czternastu. Reprezentowali stajnię White Mare, Rancho Nasza Szkapa, Rancho Navaho, stajnię Folwark Leszczynówka i stajnię gospodarzy. Startowały również osoby niezrzeszone.

 Były też różne perypetie, zwłaszcza dla naszego Rancho. Dominice Glapińskiej, tuż przed zawodami, okulała ukochana klacz Bel Raszej, na której zawsze startowała i w ostatniej chwili musiała wybrać inną klacz, nie dość dobrze przygotowaną. Jednak umiejętności Niki pokazały, że to nie był duży problem i finalnie zajęła drugie miejsce. Pecha też miała druga nasza czołowa zawodniczka, Ada Ciućmak, ponieważ miała niefortunny wypadek i się dość mocno poturbowała i niestety nie mogła wystartować w zawodach .
Faza POR rozpoczęła się o czasie. Ruszyły cztery grupy. Myślałam, że trasa w tym roku była wyjątkowo prosta, jednak ilość ścieżek poprowadzonych przez miejscowych drwali doprowadziła do dezorientacji dwóch grup, które spędziły w lesie ponad pięć godzin. Tym samym sędziowie pomocniczy też przeżyli swoją gehennę. Ostatnia grupa wróciła tuż przed koncertem Johnny Trzy Palce, którzy jak zwykle dali niezłego czadu, ruszając w tany nawet najbardziej zatwardziałych wieśniaków.

Tu muszę wspomnieć, że koncert nagłaśniał i oświetlał dla nas 14 letni Kacper Dubicki, który, jak się okazało, ma do tego ogromny talent. Mam nadzieję, że zostanie kiedyś zauważony i da mu to dobry start w ciekawe życie. Część sprzętu pożyczył ze swojej szkoły, za co bardzo dziękujemy a resztę skompletowali dla niego jego rodzice, którym też przy okazji dziękuję z całego serca. Scenę i nagłośnienie zawodów (konferansjera, zresztą najlepszego na świecie, Dariusza Rogali - pogromcy byków) zapewnił nam Andrzej Zabłocki. Jest to dla mnie coś niesamowitego, że są jeszcze tacy ludzie w Polsce, którzy bezinteresownie wspierają mnie w tych TREC - owych działaniach. Po odlotowym koncercie Johnny Trzy Palce, był również odlotowy pokaz tańca z ogniem w wykonaniu Fire Art. Joasia i Damian rozgrzali nas do czerwoności, potem to już opowieści innej treści. Muszę jeszcze tylko wtrącić, że po raz pierwszy w historii naszego dolnośląskiego TREC- a doszło do zaręczyn, tuż przed koncertem przed sceną, Spawacz ukląkł na kolano i poprosił Jagodę o rękę, a ona się zgodziła.

Rano start fazy MA odbył się również zgodnie z planem, dopuszczone przez weterynarza zostały wszystkie konie. Najlepszy czas z punktacją 56 za tę fazę otrzymała Mira Pawłowicz na koniu Lorien. Faza PTV, również o czasie, z 12 przeszkodami na odcinku prawie dwóch kilometrów, przebiegła bardzo widowiskowo i pomyślnie. Niestety znów mieliśmy przypadek niepoprawionego błędu trasy, co przyczyniło się do eliminacji bardzo dobrej zawodniczki Gabrieli Basz.

Nagrody i puchary zostały wręczone przez naszą wspaniałą Panią Burmistrz Grażynę Orczyk (myślę, że to już taki nasz osobisty patron TREC). Od samego początku mamy duże wsparcie z Jej strony i Gminy Złoty Stok. Pierwsze miejsce w zawodach zajęła Magdalena Toczyńska na koniu Wiki,  drugie Dominika Glapińska na koniu Irmanda a trzecie Sabina Piekarczyk na koniu Paramount. W Finale Pucharu Sudetów pierwsze miejsce zajął Grzegorz Grodzicki, drugie Katarzyna Lenk a trzecie Gabriela Nasz. I tu serce nam się bardzo uradowało, że Gabrysia ten puchar otrzymała, bo ten błąd trasy na zawodach zabolał nas wszystkich a swoją drogą wystarczyły jej wyniki z dwóch zawodów żeby puchar otrzymać - brawo.


Przepyszne jedzonko przygotowała dla nas Agnieszka Rajczakowska a pomagał jej przez cały czas Jarek Żórawiak - mieszkańcy naszej wioseczki.
Nasi tegoroczni sponsorzy to: Gmina Złoty Stok, Sklep Equiversum (również nasz patron, po raz czwarty nas wspierają a nigdy się osobiście nie poznaliśmy - wow jestem pod wrażeniem tych osób - dziękujemy), P.P.H.U Polimet Ryszard Dziedzic, Biuro Turystyczne TeraTour w Paczkowie, Osada Górnicza w Złotym Stoku, Your Lucky Farm, Ewa i Grzegorz Andryszczak (oprócz sponsoringu tu muszę dodać, że Ewa z Grzesiem przyjechali za Warszawy już w środę, żeby mi pomóc przy zawodach. Bez nich i bez Zwierzaka, który też jest bezcenny, te zawody by nie pojechały), Agroturystyka " Zacisze" w Chwalisławiu, Rancho Rossa Montana, Janosik oraz Aga Bator z Rancho Navaho. Dziękujemy jeszcze bardzo Damianowi ratownikowi oraz Leszkowi Zasadzie z Rancho Nasza Szkapa, który przyjechał z kucykiem i konikiem i robił dzieciaczkom przejażdżki.

tekst Becia Markiewicz

zdjęcia: Kamila Curyło, Ewa i Grzegorz Andryszczak