Pozostała tylko Cisza. Może jakby nadstawić ucha, słychać jeszcze pozostałości wiatru i echo gwaru zawodniczych zmagań , ukryte gdzieś w zakamarkach Rancza Furioso w Żukowicach Starych. Międzynarodowe Mistrzostwa Polski TREC PTTK 2017 przeszły do historii. A historia to piękna i niezapomniana. Dla każdego kto był, przeżywał i do wzbogacenia bagażu wspomnień się przyczynił. A dla tych, którzy popełnili błąd i nie zawitali w Żukowicach, słów kilka o tym wydarzeniu popełnię.

W dniach 27-29 października, w gościnie u najlepszego rycerza wśród westowców i najlepszego westowca wśród rycerzy - Aleksa Jarmuły i w jego urokliwym WRTC Furioso, zawitali najlepsi Polscy TREC-owcy . Przyjechali z całej Polski, a nawet z Ukrainy , aby sprawdzić się z najlepszymi i podjąć wyzwanie trzygwiazdkowych zawodów.

Już od piątku trwało kwaterowanie oraz weterynaryjne badanie, tak by późnym wieczorem zdążyć na odprawę przed fazą POR. Ta, dnia następnego, wczesnym rankiem, rozpocząć się miała. Wczesna pora startów nie była przypadkowa, gdyż trasa była wyjątkowo trudna i długa. Miała prawie 32 km.

Pogodowy "Armagedon"

i duża liczba zawodników sprawiały,

że organizator i my sędziowie, z duszą na ramieniu wyczekiwaliśmy komunikatów z trasy. Pełni napięcia koczowaliśmy na mecie z nadzieją, że wszystkie drużyny

( a nawet jeden samotny jeździec),

po ponad pięciu godzinach morderczej próby, zaczną wyłaniać się z lasu. Dużo nadziei wnosiły relacje naszej TREC-owej sędziny i dziennikarki Ani Kostki, która niezmordowanie pędziła po bagnach Tarnowskich lasów, aby świeżymi wieściami na żywo karmić spragnionych newsów kibiców.

Na szczęście, jeszcze przed zmrokiem ostatnia ekipa, cała i zdrowa dotarła do domu. I jak można było oczekiwać poziom zwodniczy, nie pozwolił startującym ominąć żadnego z punktów kontrolnych. Nie pozwolił również zbyt drastycznie zboczyć z trasy. Poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko.

Wieczorem, po podliczeniu wyników, wydawało się że reszta jest już tylko formalnością. Że wyłonili się faworyci, którzy prostą ścieżką kroczą do mistrzostwa, niepokojeni jedynie przez 20 punktową przewagę nad resztą stawki. Jakże złudne są nadzieje, gdy wokoło tylu dobrych zawodników, a do rozegrania jeszcze dwie konkurencje.

Już poranno-niedzielne MA, przeprowadzone w warunkach ekstremalnych, w strugach deszczu i w objęciach orkanu "Grzegorz", wieszczyło emocje.

I prawie jak w powiedzeniu " Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie ... " - Grześ szalejący w przestworzach przyniósł niespodzianki , a Grześ szalejący na koniku polskim, wyniósł się z pozycji pewnego faworyta.

Przed PTV przynajmniej ośmioro zawodników miało szanse na czempionat. Tor o długości ponad 2 km, z piekielnie trudnymi przeszkodami , dał się we znaki wszystkim.

Ale potrafił również wywołać szczerą radość , kiedy prawie wszyscy zawodnicy pokonujący przeszkodę wodną wybuchali niepohamowaną radością. A było się z czego cieszyć!

 Przeszkoda dla mniejszych koników, była przeszkodą podwodną.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że lało , wiało i było 3 stopnie, zanurzanie się w gruntowym, ciepłym bajorku, mogło dawać chwilę wytchnienia.

Minuty pędziły jedna za drugą, a gdy mijała czternasta limitowanego czasu, zawodnicy zaczęli docierać do mety. Czekało tu na nich wielu wiernych kibiców, wsłuchanych w ciekawe opowieści Aleksa Jarmuły , przybliżającego zarówno samą konkurencję TREC jaki i startujących w niej śmiałków oraz ich osiągnięcia.

Już po wszystkim. Konie odpoczywały w przytulnych boksach , otulone , nakarmione i szczęśliwe. Sędziowie zostali zapędzeni do mozolnego liczenia wyników. A wykończeni zawodnicy i wszyscy goście udali sie na w przepiękny pokaz Polskiej Szkoły Jazdy, prezentowanej przez Aleksa i towarzyszącą mu dzielną Husarię. Bo to właśnie tutaj w Furioso , gdzie najpiękniejsza Polska hipiczno-wojenna historia łączy się ze współczesną westową szkołą jazdy , można takie cuda zobaczyć. I to prawie na co dzień. Przeżycie warte nawet orkanu o niebywałej sile.

I nadszedł wieczór, gdzie w ciepłych ścianach gościnnych komnat Aleksa, wśród magicznej polskiej historii, zdawałoby się wypływającej z każdego zakamarka izby, nastąpiło wyłonienie MISTRZA. Międzynarodowego Mistrza Polski TREC PTTK 2017 !!! Piękny tytuł. Tytuł, na który, tak naprawdę, zasłużyły wszystkie końsko-ludzkie pary uczestniczące w tych zawodach. Ale niepowtarzalne nagrody, autorskie rzeźby, stworzone przez wybitnego rzeźbiarza, poetę i barda naszych czasów Piotra Michnikowskiego, czekały tylko na najlepszych.

I tak, paradę zwycięzców rozpoczęli :

1 miejsce- MISTRZ POLSKI 2017- Aleksandra Sypuła na koniu Lotos z Ośrodka Turystyki konnej Pajtuński Młyn

374 pkt

2 miejsce - Grzegorz Grodzicki na koniu Ster reprezentujący Stajnię White Mare i Stowarzyszenie

Rozpowszechniania Jeździectwa Galopuj z Nami 

368 pkt

3 miejsce- Maciej Nafalski na koniu Euforia z Ośrodka Turystyki konnej Pajtuński Młyn 

359 pkt


 

Hymn Polski rozbrzmiał wśród nas. Wycisnął łzy i poinformował że jesteście wielcy. Wy, polscy TREC-owcy , którzy podjęliście trud uprawiania tej dyscypliny. Treningu i wyzwań. Upokorzeń i sukcesów. Jestem z was dumny. Ja oraz pozostali sędziowie i organizatorzy TREC PTTK w Polsce. Jesteśmy dumni z Waszych postępów i z tego na jaki poziom wznieśliście naszą ukochaną dyscyplinę. Czapki z głów przed Wami!

Nadszedł czas pożegnań. Zmęczeni lecz szczęśliwi odjechaliście do swoich stanic. Opadły szlabany na granicy za naszymi Ukraińskimi TREC-owymi Przyjaciółmi. Pozostała tylko cisza . Cisza i wiatr. I mam nadzieję, że we wszystkich sercach, pozostało niecierpliwe oczekiwanie na następne Mistrzostwa Polski TREC PTTK.

 Rekordy IV Międzynarodowych Mistrzostw Polski Seniorów TREC Pttk 2017:

Najlepszy wynik fazy POR - Grzegorz Grodzicki i Ster, Katarzyna Lenk i Napoleonka - 224 pkt

Najlepszy wynik fazy MA - Barbara Brzostowska i Karat - 47 pkt

Najlepszy wynik fazy PTV - Maciej Nafalski i Euforia - 152 pkt

Autor tekstu: Maciek Szymanik

W grafikę oprawiła: Anna Kostka

Autorzy zdjęć: K. Rachwał, J.Strawińska-Senicic, A.Kostka

Link do galerii

Link przejazdu trasy PTV w wykonaniu Grzegorza Grodzickiego

Link z pokonywania przeszkody wodnej w wykonaniu Magdaleny Mastej